sobota, 7 lutego 2009

GG

Dzisiaj wymieniłam się z moimi uczniami numerami gg.
Kiedyś uważałam nauczycieli, którzy to robili za niespełna rozumu.

Dzisiaj za pomocą gg poinformowałam większość klasy o wycieczce w I tygodniu ferii, porozmawiałam z chorym Dawidem i Filipem - potwierdzili, że wybierają się na poniedziałkową zabawę karnawałową. I życzyłam wszystkim dobrej nocy. Ze wzajemnością.

Dzisiaj myślę, że kiedyś byłam niespełna rozumu nie próbując choć przez chwilę poruszać się w tej samej przestrzeni komunikacyjnej, co moi uczniowie.

środa, 4 lutego 2009

Podsumowanie I półrocza....

... w ramach rady pedagogicznej już za mną, na całe szczęście. Okazuje się, że każdą radę bardzo przeżywam, szczególnie kiedy rozmawiamy o ocenach zachowania. Czy ocenianie ucznia nie polega spojrzeniu na niego całościowo: kim był w ubiegłym roku, a kim jest dzisiaj ? Jaką drogę przeszedł: co osiągnął, a jeśli czegoś w sobie nie naprawił, nie zmienił, to z jakiego powodu?
Czy polega na przeliczaniu ilości uwag i pochwał, czy na czytaniu ich treści i konfrontowaniu jej z odczuciami ocenianego-uczniem i konsultowaniu z oceniającym - nauczycielem, żeby mieć własne zdanie jako wychowawca? Niestety ilość uwag zapisywanych w tzw. klasowych zeszytach uwag jest niepodważalnym wyznacznikiem tego, czy uczeń jest jeszcze poprawny, czy już nieodpowiedni.
Poza tym, to półrocze obfitowało w naprawdę przyjemne doświadczenia.
Moje dwa ulubione klasowe łobuzy Dawid i Filip rokują coraz lepiej. Coraz lepiej pracuje mi się z własną klasą i co ważne, z rodzicami. Szkolenia, na które jeżdżę od września przenoszą mnie za każdym razem w inny wymiar edukacji, a ja z tego czerpię ile się da. Zakończyłam wraz z dwójką młodych dyrektorów-zapaleńców pisać wniosek do WUP-u o przyznanie środków EFS na realizację projektu w 9.1.2. Zrobiliśmy wspólnie kawał dobrej roboty. Nawet jeśli wniosek nie przejdzie, to mam świadomość tego, że takiego doświadczenia nie mogło mi dać żadne szkolenie. Założyłam klasowy blog., który okazał się strzałem w dziesiątkę. Dzieciaki piszą posty, komentują, a ja dzięki blogowi mam z nimi częstszy kontakt niż 3 dni w tygodniu. I na okrasę dwie hospitacje in plus.
Jedynie to poczucie, że idę w dobrym kierunku, ale wciąż jeszcze trochę tak jakby po omacku, drażni mnie i przeszkadza w osiągnięciu absolutnej nirwany. Muszę coś z tym zrobić, w przeciwnym razie nie uniknę kolejnego nauczycielskiego wcielenia ;)