Urlop macierzyński dobiega powoli końca. Jeszcze zaległy urlop wypoczynkowy i wracam 8 marca do pracy. Od kwietnia jestem kompletnie oderwana od rzeczywistości zawodowej, musiałam też zrezygnować ze spotkań z Irenką, my private teacher of Enlish ;), trenerka też na razie poszła w kąt. Jednym słowem mam głowę w pieluchach.
Skoro jednak po tak długiej przerwie, odzywam się na tym blogu, to znaczy, że powoli zaczynam myśleć nie tylko o kolorze kupek mojej czteromiesięcznej córci, a to już coś !
Szkoła jak Titanic. Orkiestra gra, a sens tonie
1 tydzień temu


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz