Pierwsze szkolenie trenerskie za mną.
Pracowałyśmy z koleżanką Moniką przez 3 dni, w sumie 24 godziny.
W pierwszym dniu szkolenia omówiłyśmy, a grupa przećwiczyła posługiwanie się wybranymi narzędziami WEB 2.0. Z pewnością nie jest to temat, który wciągnie bez reszty każdego nauczyciela, ale odniosłam wrażenie, że kilku naszych uczestników "złapało bakcyla" ,a o to przecież chodziło.
Tydzień przerwy i kolejne dwa dni z rzędu poświęciłyśmy na metodologię projektową. Tym razem grupa nabywała umiejętności formułowania poszczególnych elementów projektu. Pojawiła się też dyskusja na temat mody na pisanie projektów. Nasi uczestnicy podkreślali, że o projektach w ich szkołach najczęściej mówi się w atmosferze presji "trzeba pisać projekty", a nie w kontekście dobrze zdiagnozowanego problemu i pomysłu na jego rozwiązanie, niekoniecznie za pomocą środków z EFS.
Szkolenie zamknęłam zadowolona i spokojna. Udało się nam w 100% zrealizować zarówno część merytoryczną jak i praktyczną. Co więcej, poznałam życzliwych, otwartych i potrafiących zaangażować się w tak długie szkolenie ludzi. A takie doświadczenia cenię sobie najbardziej.
Szkoła jak Titanic. Orkiestra gra, a sens tonie
1 tydzień temu


Witaj Ewuś, tak myślałam, że powalicie z Monią wszystkich z nóg. Fajna sprawa to trenerowanie... Podoba mi się coraz bardziej. Tymczasem trzymam kciuki za kolejne szkolenia :-)
OdpowiedzUsuńStrasznie miło poczytać, co tam u Ciebie w główce słychać
;-)
Swietny blog.
OdpowiedzUsuń