Nie mogło stać się inaczej. Kontakt z językiem mam ograniczony od 3 lat do lekcji z moimi uczniami, a kilkudniowy pobyt w UK i wymiana zdań w sklepie, czy na lotnisku niczego nie zmienią. Wszystkie podejmowane przeze mnie desperackie próby ratowania siebie samej spaliły na panewce: brak czasu, zmęczenie, dziecko...
Teraz mam Irenkę, Szkotkę polskiego pochodzenia, która od 5 lat mieszka w Polsce. Co drugi tydzień, w środę, o godzinie 19:00 będę zasiadać z Irenką do 60 minutowej rozmowy. Jestem po pierwszym spotkaniu, które w mojej opinii było katastrofą, a w Irenki - sukcesem.
Tak zmotywowana, nie martwię się już, że brytyjskie gazety leżą miesiącami odłogiem, a książka do CPE z wetkniętą gdzieś tam w połowie zakładką pokrywa się kurzem ...
Z Irenką będzie łatwiej pomimo zmęczenia, braku czasu i licznych obowiązków domowych.
Szkoła jak Titanic. Orkiestra gra, a sens tonie
1 tydzień temu


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz